Jako wyznawczynię teorii, że dzień kończy się w momencie położenia się spać, zaś nowy zaczyna dopiero od chwili przebudzenia, nurtuje mnie pewna sprawa.
Czy jeśli wstałam w niedzielę rano i jeszcze nie położyłam się spać, nadal mam dzisiaj, podczas gdy inni ludzie mają już jutro, czy raczej oni mają dzisiaj, a ja nadal tkwię we wczoraj?
poniedziałek, 24 maja 2010
wtorek, 13 kwietnia 2010
wtorek, 13 kwietnia 2010
Wieczorne gry i zabawy językoznawcze.
Rozentuzjazmowana roztaczam przed Konkubentem jeden ze swych strzelistych monologów, w pewnym momencie deklarując z pasją, że rzecz, o której opowiadam mu właśnie w ramach jednej z licznych dygresji, darzę szczerą estymą.
Konkubent zaczyna chichotać.
- Ale wiesz, naprawdę nie musisz podrywać mnie na trudne słowa - mówi. - Ja je rozumiem, serio.
Po czym przez dłuższą chwilę nie pozwala mi wrócić do porzuconego wątku, naigrywając się: "Ho ho ho! Darzę estymą".
- Zaraz w afekcie ci jebnę! - oświadczam w końcu poirytowana.
Bo grunt, to odpowiednie dać rzeczy słowo, ot co.
Rozentuzjazmowana roztaczam przed Konkubentem jeden ze swych strzelistych monologów, w pewnym momencie deklarując z pasją, że rzecz, o której opowiadam mu właśnie w ramach jednej z licznych dygresji, darzę szczerą estymą.
Konkubent zaczyna chichotać.
- Ale wiesz, naprawdę nie musisz podrywać mnie na trudne słowa - mówi. - Ja je rozumiem, serio.
Po czym przez dłuższą chwilę nie pozwala mi wrócić do porzuconego wątku, naigrywając się: "Ho ho ho! Darzę estymą".
- Zaraz w afekcie ci jebnę! - oświadczam w końcu poirytowana.
Bo grunt, to odpowiednie dać rzeczy słowo, ot co.
Subskrybuj:
Posty (Atom)